15 filmów, które warto obejrzeć

Hej!


Dziś wybrałam dla Was propozycje filmowe, którym warto poświęcić trochę uwagi. Zebrałam 15 tytułów, do których lubię powracać :) każdy z nich ma coś w sobie, a co za tym idzie myślę, że każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie. To zaczynamy!


1.  Dziecko Rosemary - Klimatyczmy, trzyma w napięciu do ostatniej minuty. Jako tło do scenariusza świetna muzyka Komedy. Polecam całą serię apartamentową Polańskiego.

2. Wszystko o mojej matce - Cudowny Almodovar.Groteskowy dramat z psychologicznym tłem. Swoją twórczość lubi poświęcać kobietą, tak jest i tym razem. Splot zdarzeń łączy życiorsy nieznających się wcześniej kobiet, to co je łączy jest intrygujące. Film zmusza do reflekcji.

3. Requiem dla snu - Szokujący. Zjawisko narkomanii przedstawiony w trafny, sugestywny sposób. Czwórka młodych ludzi staczających się w dól za sprawą nałogu. Ciekawe i intrygujace przedsatwienie go jako głównego bohatera. +za wspaniałego Jareda

4. Przerwana lekcja muzyki - Lata 60. Nastolatka, która neizbyt odnajduje się w otaczającym ją świecie trafia do psychiatryka, zaprzyjaźnia się z pewną socjopatką, do czego poprowadzi ją ta znajomość? Fabułe filmu świetnie można przełożyć na dzisiejsze czasy..

5. Mamma mia - Zdecydowanie mój ulubiony współczesny musical! Bardzo poztywny, pozwala oderwać się od rzeczywistości. Świetne aranżacje kultowych piosenek Abby + świetna kreacja Maryl Streep.

6. Ile waży koń trojański? - Moja ulubiona rodzima komedia. Powrót do czasów prl, i nauczka, że niewarto gdybać coby byóo gdyby... Śmiało można nazwać go podróżą w czasie.

7. Pamiętnik - Widziałam ten film przysłowiowe 150010090 razy i za każdym wzrusza tak samo. W obliczu tej historii miłość, która orzetrwa wszystko nabiera nowego znaczenia.

8. Dekalog - Problemy i zagrożenie wspólczesnego świata w genialnej otoczce. Klasyka, którą powinnien znać każdy.

9. Biały Oleander - Film o kobietach, można powiedzieć, że dla kobiet. Młoda dziewczyna przed którą los stawia wiele wyzwań stara się zapomnieć o bagażu zdarzeń z przeszłości.

10. Hair - Mój ulubiony film. Zycie hippisów w pigułce, przedstawione w nieco przewrotny sposób na zasadzie kontrastu. Dodatkowo świetna muzyka i piosenki, które zostają w pamięci na długo. Bardzo kolorowy, dokładnie taki jak lata 60.

11. Vicky Christina Barcelona - Dwie kobiety jeden mężczyzna. Zaskakująca fabuła pełna zwrotów akcji.

12. Lovestory - Klasyka gatunku, jego siła tkwi w prostocie, banalna fabuła porusza i wzrusza.

13. Lolita - Podstarzały wykładowca uosobienie kobiety idelanej znajduje w czternastolatce. Za wszelką cenę stara się być blisko młodej dziewczyny. Momentami niesmaczy i kontrowersyjny, jednak ma w sobie to coś co sprawia, że odczasu doczasu do niego wracam.

14. Psychoza - Klasyka gatunku. Prosta fabuła była tu kluczem do sukcesu, a scena morderstwa pod prysznicem przeszła do historii kina.

15. Zęby - Ten film znalazł się tu nieprzypadkowo, jednak ja traktuje go z przymróżeniem oka. Nie znam lepszego spsobu na poprawę humoru, bawi bardziej od niejednej komedii.


Znacie, któreś z moich propozycji? Zachęciłam Was do któregoś z prezentowanych filmów?


Buziaki, Ola!




Warszawskie spotkanie blogerek czerwiec, zapraszam!

Hej hej!


Tytuł nieco przewrotny, bo choć zaproszenie jest ważne, i kolejny Was pragnę zachęcić Was do wzięcia udział w spotkaniu, lecz to nie ono będzie tematem przwodnim postu.

Dziewczyny,jeśli jeszcze nie widziałyście notki informacyjnej a macie chęć wspomóc Stasia a dodatkowo spędzić czas w cudownym towarzystwie i miłej atmosferze zapraszam Was do kliknięcia w baner, znajdzie tam więcej informacji.

http://hidiamond.blogspot.com/2014/03/zaproszenie-na-nietypowe-spotkanie.html


Postanowiłam zorganizować spotkanie bez upominków, tylko i wyłącznie z loterią charytatywną, w której każda z nas będzie mogła wylosować coś dla siebie a dodatkowo wspomóc Stasia. Środki zostaną przeznaczone na rehabiltację Stasia oraz sprzęt potrzebny mu do ćwiczeń. Nie wiem czy ktoś w blogosferze podejmował się już organizacji spotkania czysto charytatywnego. Mnie osobiście skłoniła do tego zaobserowana przy organizacji wcześniejszych spotkań zawiść i poprostu chęć posiadania. Zauważyłam, że sporo osób bierze udział w takich spotkaniach tylko po to by powiększyć swoje zasoby kosmetyczne. Nie chce nikogo szufladkować, bo oczywiście są tez dziewczyny biorące udział w spotkanaich, nawet tych dość cyklicznych dla przyjemnego spędzenia czasu, spotkania z przyjaciółmi, z którymi często takie spotkania są jedyną okazją do pogadania i to jest jak najbardziej na miejscu, wtedy wspomnaine upominki są tylko miłym dodatkiem. Absolutnie tego nie neguje. 

Niestety są też osoby przez które przemawia chęć poszerzenia swojej kolekcji kosmetycznej. Chciałąm zwrócić uwagę na ten proceder. Spotkał mnie już sabotaż spotkania, ale powiem Wam szczerze, że niska frekwencja na czerwcowe spotkanie sprawia przykrość w takim smaym rozmiarze. Jasne, że są osoby, które mają daleko lub najzwyczajniej nie mają ochoty na branie udziału w czymś zorgaznizowanym przeze mnie. To zrozumiałe. Jednak ilość wszystkich zgłoszeń stanowi 1/8 ilości chętnych na udział w poprzednich i nie ukrywam to jest przykre. Na mojego maila wpłynęło ponad 20 zgłoszeń, ale paru z nich nie chce brać pod uwagę przy tworzeniu listy, padły mniej więcej takie pytania, czy stwierdzenia jak: 'mam nadzieję, że chociaż na lotrerii będą fajne prezenty' lub 'czy loteria jest obowiązkowa'. Chcę tylko przypomnieć, że przecież łączy nas wspólna pasja a nie chęć posiadania.

Jeśli ktoś ma ochotę dołączyć zapraszam! 

Dla wszystkich chętnych mam pytanie, o datę ostateczną, większość z Was nie mogła się zdecydować na konkretną datę, prosiłąbym jednak o wytypowanie tej najlepszej. Padły też sugestie o pierwszym weekendzie lipca. Proszę Was o wybranie najlepszej daty, możecie przysłać mi swój wybór w mailu lub tutaj w komentarzach.
a. 21/22 czerwca
b. 27/28 czerwca 
c. 5/6 lipca 

Przypominam swój adres mailowy: 

hidiamondd@gmail.com

Zapraszam jeszcze raz! Na zgłoszenia czekam do piątku :) 


Ps: Na blogu pojawił się guziczek do obserwacji, jeśli nie działa Wam tradycyjny gadżet zapraszam do skorzystania z niego.

Półprodukt, który tchnie nowe życie w wasze włosy!

Image and video hosting by TinyPic
Niech zgadnę, zapewne jeszcze żadna z Was nie spotkała się z tą nazwą, ale uwierzcie mi warto ją zapamiętać. Patrząc na efekty jakie daje regularne stosowanie go, czuję się jakbym trafiła 6 w totka!


Zacznijmy od początku, czyli czym właściwie jest honeyquat?
Pochodna miodu w stanie ciekłym, bezproblemowo możemy dodać ją do szamponu, kremu, etc. Honeyquat posiada możliwości wiązania wody w skórze i włosach dwa razy większe od gliceryny. Posiada właściwości silnie nawilżające, przenika głębko do wnętrza włosów, zapobiega rozdwajaniu się końcówek a także chroni włosy przed działaniem detergentów.

Właściwości kosmetyczne: 
* przenika w głąb włosa, utrzymując jego wilgotność czyniąc włosy miękkie, plastyczne i jedwabiste
* nadaje włosom połysk i zdrowy wygląd, nawet przy stosowaniu w produktach do spłukiwania
*wspomaga rozczesywanie włosów i wyeliminowanie elektryczności statycznej
*dodawany do emulsji i toników będzie skutecznie nawilżał


Jakiś czas temu dorzuciłam go do zakupów na EcoSpa. Od tamtej pory minęło już trochę czasu, zdążyłam zurzyć już jedną buteleczkę tego cuda. Honeyquat wzbudził moje zaintresowanie obietnicą nawilżonych włosów. Moje wysokoporowate kłaczki notorycznie borykają się z problemem kiepskiego nawilżenia, i co tu dużo mówić muszę zapewniać im go jak najwięcej. Kolejny sprzymierzeniec w tym procederze? Proszę bardzo, hop do koszyczka. Tym bardziej wszystko naturalne, żadnej szkodliwej chemii. Na początku zaczęłam nieśmiało dodawać go do odżywki, pół łyżki od herbaty, a gdy czułam, że włosy są w gorszej kondycji była to cała lyżeczka. Całość trzymałam na głowie 10 minut. Efekt natychmiastowy, nawilżone, miękkie a przede wszystkim wygładzone i łatwe do zdyscyplinowania włosy. Apetyt rósł w miarę jedzenia. Postanowiłam dodać go do maski (homemade albo Kallos Latte) było to półtorej łyżeczki. Jeśli chodzi o moje włosy ta metoda jest najlepsza. Po spłukaniu mikstury wlosy oprócz właściowości, które otrzymujemy po zastosowaniu z odżywką, są sypkie, elastyczne i mięsiste. Regularne stosowanie honeyquat pozwala nam cieszyć się nawilżone i odżywionymi włosami. Dba również o ansze końcówki, odstawiłam całkowicie zabezpieczanie ich olejkiem z pestek malin i nie odnotowałam żadnych negatywnych skutków. Są nawilżone i nie rozdwają się . Można używać go również do odżywek bez spłukiwania, jednak ja nie stosowałam go w takiej formie, więc na tym polu nie mogę powiedzieć nic o jego działaniu. Nie stosowałam go też w kosmetykach typu krem czy tonik. Jednak kiedy zużyję tonik z kwasami (własnoręcznie zrobiony, duma ) planuje zrobić tonik z 'miodkiem' , bo tak pieszczotliwie zwykłam go nazywać. Polecany jest też jako dodatek do serum chroniących przed wysoką temperaturą.


Jeśli macie suche i potrzebujące odbudowy włosy honeyquat jest dla Was stworzony! Efekty są spektakularne, a wystarczy poświęcić tylko chwilę by dodać go do ulubionych kosmetyków. Mam wrażenie, że w przypadku włosów o niższej porowatości sparwdzi się jako dodatek do szamponu.Jak narazie spotkałam się z nim tylko w sklepie EcoSpa za buteleczkę 30 ml zapłacimy około 17 zł. Jego jedynym defektem jest okropny zapach, na pocieszenie powiem, że znika po połączeniu honeyquat'u  z maską czy odżywką. 

Uwaga: nie rozpuszcza się w olejach.


Wróżę mu szybką karierę i wielką sławę! I tylko nie mówcie, że nie jesteście skuszone!