Top #5, czyli moje ulubione peelingi do twarzy

Hej,

Każdy z nas ma kosmetyki, które darzy największą sympatią i używa ich wręcz z namaszczeniem. Wiadomo każdy z nas ma inne preferencje, u jednych będą to balsamy u innych maski do włosów. Jednak ja totalnego hopla mam na punkcie peelingów. Oczyszczanie twarzy jest dla mnie bardzo ważnym punktem pielęgnacji. Co za tym idzie szukam w tej dziedzinie kosmetyku idelnego, ciągnie mnie do wszytskich nowinek. Ta obsesja jest fatalna w skutkach, kolekcja moich zdzieraków rozrosła się do gigantycznych rozmiarów... Ma to jednak swoje plusy, mogę Wam przedstawić swoich ulubieńców, wyłonionych na tle wiele innych. Jak same wiecie wybór jest ogromny, możemy wybieracie wśród mechanicznych, enzymatycznych czy bilogicznych. Dziś skupimy się na tych pierwszych, inne typy też napewno znajdą swoje miejsce w kolejnych notkach.

Pokrótce scharakteryzuje swoją cere, żebyście mieli punkt odniesienia. Problematyczna, skłonna do zapychania, często się błyszczy, co za tym idzie nadmierne wydzielanie sebum, często poajwiające się niespodzianki, typu wągry czy zaskórniki. Co za tym idzie stawiam na porządne oczyszczanie, lekkie formuły a przede wszystkim na bazy, który nie będą działać komedogennie. Im więcej naturalnych składników w peelingu, tym lepiej. No to ruszamy z rankingiem!

#1 Mask of magnaminty, Lush
Mój niekwestionowany numer jeden. Nie jest typowym peelingiem, to gęsta pasta oczyszcająca twarz. Drobno zmielone ziarenka fasolki Aduki odpowiadają za pilngowanie, siła zdzierenia nie jest zbyt silna. Jednak w połączeniu z innymi składnikami tego czyścika, tj. miętą, chlorofilem czy kaolinem efekt jaki uzyskujemy po myciu twarzy jest wspaniały. Oczyszczanie na najwyższym poziomie. Szykuje Wam jej recenzje w najbliższym czasie. Cena to 40zł/125 ml niestety nie jest dostępny w Polsce.Produkt naturalny.

#2 Żelowy peeling z algami, Orientana
Cudownie odświeża i koi. Jest pełen dobroczynnych składników, za złuszanie odpowiadają w nim pokrusozne łupinki orzecha włoskiego i pestek z moreli. Baze stanowią algi, które nawilżają i koją. W składzie jest też zielona herbata, która wykazuje silne działanie antybakteryjne. Dodatkowo znajdziemy też wyciągi z różnych ziół, bazyli, rozmatynu czy goździkowca. Połączenie tych orientalnych dobroic jest zbawienne dla mojej skóry, oprócz oczyszenia jest ona nawilżona i miękka. Przy regularnym używaniu zauważyłam, że ilość wydzielanego sebum faktycznie się zmniejszyła. Cena 25zł/50g

#3 Oczyszczająca pasta z liścmi manuka, Ziaja 
Co tu dużo mówić to cholernie mocny peeling mechaniczny. Genialnie oczyszcza i zdziera martwy naskórek. Jest to typowy peeling, które doskonale spełnia swoją funkcje, oprócz odświeżania nie mamy tu nic w bonusie. Jednak mi to nie przeszkadza. Ten produkt jest czymś czego długo szukałam, Ziaja wyprodukowała prawdziwą perełke! Nie polecma go do cery wrażliwej. Cena 10zł, Ziaja

#4 Facial Palatial, Bomb Cosmetics 
Ten peeling mógłby być moim numerem jeden! Nie jest nim tylko z jednego powodu. Zapach, nuty drewna sandałowego psują mi idelną spójną całość. Peeling sam w sobie jest cudowny, ma delikatną kremową konsystencje, jednak zdziera całkiem przyzwoicie. Po jego użyciu twarz jest przyjemnie mięciutka i delikatna, jak pupcia niemowlaka. Ogromny plus za skłąd, pełen naturalnych olei i innych skórnych dopieszczaczy. Cena 40zł/ Bomb Cosmetics

 #5 Organiczy peeling z miodem manuka, Dr.Organic
Bałam się go, przerażała mnie ciężka konsystencja oprata na miodzie. Długo zwlekałam z pierwszym użyciem, miałam przed oczami zapchaną twarz. Jednak nic bardziej mylnego! Oczyszczanie na najwyższym poziomie. Po myciu skóra jest 'dożywiona' wyraźnie widać zbawienne działanie miodu, aloesu oraz olei. Moje obawy nie miały pokrycia z rzeczywistością nawet przy długotrwałym stosowaniu. Polecam go szcególnie osobom z cerą suchą. Napewno wróce do neigo zimową porą. Recenzje możecie znaleźć tu klik. Cena to około 35 zł/Dr. Organic. Produkt natuarlny.


To by było na tyle. Mam nadzieję, że któryś z pokazywanych pzreze mnie peelingów przykuł waszą uwage. A może znacie któryś z nich? Jakie inne możecie mi polecić. Zapraszam do dyskusji w komentarzach.
Buziak!

28 komentarzy:

  1. Ja mam chyba jakiś felerny egzemplarz tej pasty z Ziaji! Wszyscy chwalą, wszyscy twierdzą, że porządnie zdziera a dla mnie to taki straaasznie przeciętny produkt w którym jest za mało drobinek :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam żadnego z nich, ale uwielbiam wszelkie masła i peelingi do ciała, dlatego jak znajdę, to kupię Twój nr 1 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam jedynie ten z ziaji i faktycznie jest good ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę się skusić na tą ziaje, tyle już przeczytałam pozytywnych opinii;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na liście manuka czaję się od kilku tygodni:) muszę wreszcie wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy Ty wiesz że ja nie miałam jeszcze żadnego z tych produktów? No to mnie zagięłaś ;)
    Te liście manuka widziałam juz na wielu blogach, Chyba czas i na mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tez mam hopla na punkcie zdzieraków! : p nie miałam żadnego, ale każdego bym przytuliła. Ja uwielbiam ostatnio peelingow full mellow i z pudełka pinkjoy ten rosyjski był fajny : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Obecnie używam peelingu z mikrogranulkami Ziaja Pro. Chętnie spróbowałabym tego z liśćmi manuka, ale niestety nigdzie nie mogę na niego trafić :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam ten z Orientany, nie zrobił jednak na mnie wrażenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A tego Lusha to się nie stosuje jako maseczkę? Ja zawsze stosowałam na zasadzie nałożyć, zaschnie po 20min i zmyć delikatnie peelingując twarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja i tak i tak go używam. W obu wariantach się sprawdza, jako czyścik na szybko lu tak jak ty, jako maske :)

      Usuń
  11. Haha kochana rozumiem Cię doskonale z tymi peelingami.Ja tak mam teraz z masłami do ciała :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam żadnych tylko słyszałam o Ziaji. Chętnie go wypróbuję, bo lubię ich kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czuję się niezwykle zainteresowana całą piątką ;> Chętnie je wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zainteresował mnie peeling Bomb Cosmetics, ale zapach zupełnie nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, też mam problem z jego zpachem. Mam odlewke Rosy Cheeks też z Bomb działa tak samo jak twarzowe słodkości, jednak zapach o wiele przyjemniejszy :)

      Usuń
  15. muszę wypróbować ten z Ziaji :)
    a od siebie polecam peeling oczyszczający z Avonu :) Albo teraz używam rosyjski Czysta Linia, też jest fajny i taniutki!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam ochotę na tą pastę z Ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No to mamy takie same preferencje buźkowe ! Tego Lush-a bardzo chętnie bym wypróbowała !! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że nie mam możliwości zrobienia zakupów w Lashu, bo peeling wydaje się ciekawy. Pasta Ziai też, ale skoro taka mocna, to sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam ani jednego, ale z chęcią wypróbuję ten z Ziaji ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też jestem zachwycona tym z Orientany :D Ale wolę chyba zdzierak Ziaji, lubię mocne peelingi ;) Fajny jest też taki żel do mycia twarzy Garniera 3 w 1, peeling, żel i maseczka, używałam go od gimnazjum do początku studiów, świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Peelingi uwielbiam więc zapiszę sobie ten post jakbym chciała kupić jakiś nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Akurat żadnego nie używałam ale pierwsze trzy chętnie bym wypróbowała, jednak Lusha na pewno nie będę miała okazji :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja używam tylko peelingi enzymatyczne :)

    OdpowiedzUsuń