3 misięczna kuracja z Seboradin Fitocell, moje spostrzeżenia

Witajcie,

Włosy to niewątpliwie wizytówka każdej kobiety. Nic w tym dziwnego, że dążymy do tego by wyglądały jak najpiękniej. Pamiętajmy, że 'długość' włosów to twór martwy, więc dbanie o nie musimy zacząć od skóry, głowy, oczywiście. To właśnie w niej ukryte są nasze mieszki włosowe, pielęgnując ją mamy wpływ na ich stan. Dlatego właśnie jestem wielką fanką wszystkich olejków,wcierek i toników. Często zdarza się tak, że wcieram w skalp równocześnie parę różnych rodzajów licząc na skumulowane działanie i świetne efekty. Niestety moje włosy są dość cienkie, wolno rosną a dodatkowo wypadają na potęgę, o ile z długością dobrze sobie radzę to ze zlikwidowaniem problemu wpadania i przyspieszenia porostu idzie mi dość topornie. Kuracja od Seboradinu jawiła się niczym panaceum, działanie na wielu frontach. Czy się sprawdziła?


Kuracje FitoCell cechuje i wyróżnia spośród innych produktów tego typu, zawartość komórek macierzystych. Marka gwarantuje, że jest to jedyny taki produkt w Polsce, posiada patent wystawiony w naszym kraju. Co do działania Seboradin obiecuje nam zmniejszenie wypadania włosów, stymulacje wzrostu nowych oraz opóźnia starzenie się włosów poprzez ochronę komórek macierzystych znajdujących się w mieszku włosowym. Co do samych komórek mają one działanie stymulujące i regenerujące. Spowalniają proces starzenia się włosów, aktywują mieszki włosowe i przedłużają ich cykl życia. Oprócz nich w serum znajdziemy też witaminy z grupy B, w tym biotynę regulują one pracę skóry głowy, hamują wypadanie włosów. Dodatkowo ekstrakty z cykorii i czerwonych alg, łagodzący miód i pantenhol.Całość zamknięta w wygodnych tubkach, opakowanie zawiera 15 sztuk.


Moja kuracja trwała dokładnie trzy miesiące zużyłam podczas niej tylko trzy opakowania. Zalecenie producenta to aż sześć a co za tym idzie spore koszty. Przy odrobinie wprawy w nakładaniu wcierek, jedna tubka spokojnie starczy nam na dwie aplikacje, tak jak było u mnie. Podczas kuracji regularnie robiłam peeling skóry głowy, domowy z cukrem i oliwą, lub używałam. Jak dla mnie taki zabieg jest podstawą przy stosowaniu każdego preparatu na skalp, nie zapominajcie o nim! Aplikacja sama w sobie była bez problemowa, serum ma formę żelu, łatwo wciera się go w skórę, jednak czas wchłaniania pozostawia sporo do życzenia. Włosy na czubku głowy były dość sztywne, jednak udawało się to jakoś wyczesać. Używałam go codziennie wieczorem. Nie zauważyłam by serum negatywnie wpłynęło na przetłuszczanie włosów. Jak wspominałam jedna tubka starczała na dwa dni. Jednak warunkiem była dokładna aplikacja, co przy mojej obsesji równomiernego wcierania nie było problemem. Podczas kuracji nie stosowałam szamponu ani maski z tej serii.


Na efekty nie musiałam długo czekać, już po pierwszym miesiącu na mojej głowie pojawiły się baby hair, nie było ich zbyt dużo jedna były dobre jakościowo. Grube i mocne, na ile oczywiście mogą być bejbki. Kolejnym zauważalnym efektem było zmniejszone wypadanie włosów. Po trzech miesiącach obserwowania wypadających włosów mogę uczciwie przyznać, że wypada ich o połowę mniej. Co jak dla mnie jest świetnym wynikiem. Kurację skończyłam w pierwszej połowie grudnia, i jak na razie efekt ten utrzymuje się. Całkowicie nie udało mi się wyeliminować wypadania, ponieważ nie zniknął ciągły stres, a problemy zdrowotne nie ustały. Także ta część problemu, która tkwiła w mieszkach włosowych jest zażegnana. Czas na największe zaskoczenie... Podczas stosowania FitoCell włosy urosły mi o 9 cm! Co daje nam 3 cm przyrostu na każdy miesiąc. Dla mnie to coś niesamowitego, bo wreszcie zaczęło się coś dziać.


 Kuracja FitoCell bardzo mnie zaskoczyła, zaczynając ją stosować byłam nastawiona sceptycznie. Jednak efekty po pierwszym miesiącu stosowania przemówiły do mnie na tyle bym kupiła dwa kolejne opakowania. Zawdzięczam jej niesamowity przyrost włosów i ustabilizowanie się wypadania. Przy założeniu, że jedno opakowanie starczy nam na miesiąc cenowo wychodzi to nie najgorzej. Koszt jednego opakowania waha się pomiędzy pomiędzy 75 a 115 złoty. Teraz na stronie producenta jest akurat promocja. Jeśli ktoś chce zawalczyć o swoje włosy serdecznie polecam! Jeśli kiedyś znów dopadnie mnie wzmożone wypadnie włosów i zastój w przyroście na pewno wrócę do FitoCellu. Śmiało mogę powiedzieć, że była to najlepsza wcierka, która dotychczas gościła na moich włosach.

Stosowaliście? Macie swoją opinię na jej temat?

Pamiętajcie o rozdaniu, w którym czeka na Was niespodzianka i świeca Yankee.

20 komentarzy:

  1. U mnie tak działa kozieradka, więc przy niej pozostanę ;) jest dużo dużo tańsza :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez niestety, ale nie stosowalam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. przydaloby mi sie takie serum ;] ale bardzo drogie jest

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w domu, więc może zacznę używać niebawem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, gratuluję takiego wyniku!

    OdpowiedzUsuń
  6. wooow efekty fkatycznie świetne !

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, nie mam tyle samozaparcia, żeby wcierać tyle czasu. Zazwyczaj wytrwałości starcza mi na 2 góra 3 tygodnie :-(

    OdpowiedzUsuń
  8. WOW, niezły przyrost :) Jeżeli komuś zależy na szybkim zapuszczeniu włosów to chyba jest wart swojej ceny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wow, dużo. ja swoją oddałam mamie, która ma poważne problemy z wypadaniem. Za to mam szampon i balsam i na pewno zużyję! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś podobnego teraz Joanna wypuściła ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Efekt jak widać zadowalający. :) Widziałam tą kurację, póki co nie mam problemu z włosami ale na pewno będę o niej pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba wolałabym jednak poszukać czegoś tańszego, chociaż gdybym miała bardzo duży problem z wypadaniem to może bym się skusiła. Na szczęście trochę się u mnie zmniejszył ten problem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mam potrzeby więc nie stosowałam ale skoro działa, to z pewnością niejednej osobie się przydadzą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam o tej kuracji sporo, ale nie spodziewałam sie, że może dać takie efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę koniecznie wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czyli działają. To dobrze, bo u mnie problem z wypadaniem pojawia się każdej jesieni.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja cieszyłam się, że moje włosy szybciej rosną po sprayu Babuszki Agafii, ale nagle zaczęły wypadać, więc chyba nie najlepiej wpłynął on na moje cebulki. :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Z tej serii miałam szmpon i maskę, która moim włosom bardzo przypadła do gustu :) Gdyby nie cena, chętnie poużywałabym dłużej. Teraz wróciłam do używania oleju na włosy, więc mam nadzieję na wzmocnienie włosów po Khadi.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń